Wpis zasugerowany przez Krzysztofa.
Każdy z nas zetknął się z JP. Napisy na murach, opisy na GG (Bo żaden z szacownych bojowników o wolność nie upadł tak nisko i nie używa Skype’a albo czegokolwiek innego. Chociaż słyszałem, że niedługo ma wyjść NKTalk – strzeżmy się!), koszulki i bluzy, okrzyki dające się słyszeć na ulicach… Zjawisko nie jest nowe. Pamiętam, że kiedyś przeglądając profile na fotce (jak się domyślacie nie mam tam konta – po prostu koleżanka wysłała mi linki do profili kilku ciekawych osobistości) przeczytałem w Opisach jednej tlenionej blondi „Jebać policję!!!! Tylko Bóg może nas sądzić!!!!”. W tle strony powtarzał się obrazek: litery JP naniesione wymyślną czcionką na tarczę. Diagnoza była prosta – przytrzymała farbę (albo to coś co sprawia, że normalne włosy po 20 minutach stają się siwo-żółte) i mikrocząsteczki żelaza, które miało wzmocnić jej owłosienie na tzw. głowie przeniknęło do gąbki, która zajmowała miejsce mózgu. Potem szanowna panienka przechodziła koło dużego magnesu, który przyciągnął cząsteczki żelaza, w wyniku czego gąbczasta struktura mózgopodobna została całkowicie zniszczona.
Czytaj całość
Rok szkolny zbliża się wielkimi krokami. Wie o tym każdy uczeń, a pamięć ta wywołuje u niego różnorakie uczucia. Duża część młodzieży szkolnej rozpacza z tego powodu, ponieważ uczęszczanie do szkoły mocno uszczupla zasoby ich wolnego czasu, który przeznaczają na arcyważne zajęcia: chodzenie po osiedlu z kumplami, chodzenie po osiedlu samemu i szukanie kumpli, kradzież telefonów komórkowych i torebek, spożywanie napojów alkoholowych o podejrzanym pochodzeniu etc. Ci młodzi „ludzie” nie mają zamiaru wynieść ze szkoły niczego, no chyba, że telefonu jakiegoś leszcza znalezionego bez opieki w szatni od WF-u. Na lekcjach starają się zajmować ostatnie ławki, aby móc spokojnie spać i komunikować się z osobnikami jego pokroju bez narażania się na bycie przyłapanym przez wrednego nauczyciela. Niestety starania te nie zawsze są udane i często kończą się przesiedleniem do ławek znajdujących się z przodu. Wtedy technika komunikacji jest zupełnie inna. Zwykłe SMSy, rzucanie papierowych kartek z zapisaną na nich informacją lub po prostu wstanie z miejsca i przemieszczenie się w pobliże towarzysza, czemu próbuje zapobiec nauczyciel grożąc uwagą w dzienniku, złą oceną lub spotkaniem z dyrektorem. Uwaga dla takich typów jest tylko powodem do dumy. Mają namacalny dowód przeciwstawienia się szkolnictwu. Zła ocena, czyli najczęściej jedynka, zupełnie nie zmienia ich sytuacji, ponieważ i tak mają tylko takie… No chyba, że uczęszcza się do mojej szkoły, gdzie na chemii można otrzymać 0. Rekordziści osiągają średnią z chemii na poziome 0,3. Słyszałem też o przypadkach, całe szczęście nie w mojej szkole, gdzie nauczyciel oprócz standardowej skali ocen 1-6 stosował jeszcze 0, 0 z wykrzyknikiem i 0 leżące. Chyba nie wymaga komentarza :) Ostatnią opcją jest spotkanie z szefem. Osobnik zostaje dostarczony pod drzwi z napisem „Pieczara Pani Dyrektor” i rozpoczyna się rozmowa, która kończy się zazwyczaj obietnica poprawy. Dyrektor ma ważniejsze sprawy niż zwracanie uwagi młodocianym przestępcom. W każdym z wyżej wymienionych przypadków uczeń wraca do klasy i walka rozpoczyna się na nowo, aż do czasu, kiedy nauczyciel opowie rodzicom co wyprawia ich pociecha. No i tu też bywa różnie, bo rodzice mają czasem ciekawe sposoby na zajęcie się dzieckiem. Są rodzice, którzy zupełnie to olewają i po takim spotkaniu z nauczycielem nawet się nie odezwą do dziecka. Inni tłumaczą nauczycielowi, że jego metody są złe, a ich dziecko to skarb i oni nie będą pozwalali na takie traktowanie ich pociechy. Kolejny typ rodziców zabiera telefon, komputer i kieszonkowe myśląc, że to w czymś pomoże. Są pewnie i tacy rodzice, którzy nie są w stanie dotrzeć do szkoły z powodu wysokiej zawartości alkoholu we krwi. Ostatnim gatunkiem są rodzice, którzy porozmawiają z dzieckiem o jego zachowaniu i podejmą próby jego naprawy. Efekt tych rozmów zależy od poziomu zdresowacenia/zemowacenia/zeskejcenia/zesrania się dziecka. Do tej samej grupy wrzucam ludzi, którzy ucząc się po kilka godzin dziennie nie są w stanie się nauczyć prostych rzeczy, bo w gimnazjum najtrudniejszą czynnością jest zrozumienie, że dzwonek wcale nie kończy lekcji. Jestem w stanie zrozumieć, że nie każdy został jednakowo obdarzony, ale nie wiedzieć co to jest spichlerz jest prawdziwym przejawem kretynizmu. Poziom w mojej szkole jest całkiem wysoki, w porównaniu do innych szkół. Ja nie spotkałem się jeszcze z niczym trudnym, ale to tylko moje odczucia… Zastanawiam się po co ludzie, którzy są tak ograniczeni przychodzą do takiej szkoły. 75% osób jest z poza rejonu, więc miało wybór: tutaj, gdzie nie dam sobie rady, zostanę emo i się potnę bo będzie mi szło źle, czy gdzieś, gdzie poziom jest trochę niższy, ale nie będę miał załamań nerwowych związanych z nauką. Nieważne czy ktoś się stara, czy nie – jeśli ma taką samą średnią, podobne umiejętności i iloraz inteligencji trafia do grupy pierwszej.
Czytaj całość
Idąc dziś rano do sklepu byłem w nienajlepszym humorze, ponieważ musiałem się zerwać z łóżka (o zgrozo!) o 9:30. Przed sklepem jak zawsze siedzieli menele (że też chce im się o tej godzinie) i były przywiązane psy. Właściciele chcący zrobić zakupy zostawiają pierwsze stadia hotdogów na zewnątrz. Przywiązane do czego tylko się da męczą się podejmując bezskuteczne próby uwlonienia się. Nie bardo mnie obchodzi ich los, ponieważ to tylko zwierzęta, chociaż jeden z nich przykuł moją uwagę.
Czytaj całość