Możesz dostosować wygląd Brainfuckera do swoich potrzeb.
v1.1 by Wojciech Walczak
Rozmiar tekstu: A A A
Kolor tekstu:
Kolor linków:
Ustawienia
Tworzenie stron WWW. Skórki WordPress

Krótkie opowiadanie o przyjaźni

14 listopada 2009 10 komentarzy Tagi: , , , Kategorie: Ludzie,Opowiadania,Szkoła,Życie

Żył sobie kiedyś chłopiec imieniem Jasio. We wszystkich opowiadaniach chłopczyk ma na imię Jasio, więc w tym również. Tak samo w każdym opowiadaniu chłopczyk ma mnóstwo przyjaciół – w tym tez nie jest inaczej. Jasio prowadził szczęśliwe życie. Otoczony był przez rzesze przyjaciół, którzy chętnie z nim rozmawiali na wszystkie tematy: od tych śmiesznych, po całkiem poważne, czasem nawet tak poważne, że nikt nie spodziewałby się ich po osobach w tym wieku. Życie Jasia było po prostu wspaniałe. Miał oczywiście jakieś troski i zmartwienia, ale zawsze potrafił się z nimi uporać, ponieważ był uważany za inteligentnego chłopca. Wszyscy jego przyjaciele i nauczyciele zawsze liczyli się z jego opinią. Jasiu miał zawsze coś do powiedzenia.

Chłopiec traktował swoich przyjaciół jak skarb. Zawsze miał dla nich czas, często poświęcał własne przyjemności po to, aby pomóc im w potrzebie. Dzięki temu przyjaciele darzyli Jasia jeszcze większą przyjaźnią i szacunkiem.

Jasio chętnie czytał książki, słuchał muzyki i oglądał filmy dokumentalne. Wyrabiał sobie światopogląd. W szkole zawsze był pierwszy do odpowiedzi. Z biegiem czasu pytania stawały się trudniejsze, ale Jasiu nadal stawał na wysokości zadania. Dzięki celującym ocenom nasz bohater dostał się do dobrego gimnazjum.

Nadal miał mnóstwo przyjaciół, z którymi spędzał bardzo dużo czasu. Przyjaciele lubili go, ponieważ zawsze dał spisać lekcje i całkiem dobrze się z nim rozmawiało. Jednak po pewnym czasie Jasio zaczął się zmieniać.

Ciągłe pochwały ze strony nauczycieli i pochlebstwa kolegów spowodowały, ze Jasiowi zaczęło się wydawać, że jest najmądrzejszy na świecie. Z początku starał się tłumić to w sobie, ale z biegiem czasu wzięło to nad nim górę.

Kiedy dostał złą ocenę w duchu przeklinał nauczyciela i system edukacji, ale na zewnątrz pozostawał pogodny i uśmiechnięty jak zawsze. Zazdrościł tym, którzy dostali lepszą ocenę, ale nie okazywał tego.

W miarę upływu czasu Jasio coraz bardziej utwierdzał się w przekonaniu, że jest najmądrzejszy i wszystko mu się należy.

Kiedy pewnego razu pani w szkole powiedziała, że potrzebuje osoby do reprezentacji klasy gdzieś na zewnątrz chłopiec nawet nie drgnął. Wiedział, że przecież pani wybierze jego – najlepszego, najmądrzejszego, najbardziej obytego. Jakie było zdziwienie, gdy pani poprosiła Maćka.

Maciek nie był ani najmądrzejszy, ani nie wiedział zbyt dokładnie jak się należy zachować. Był za to przez cały czas zabawny i pogodny – w przeciwieństwie do Jasia, który stał się poważny i zaczął się napinać. Maciek zgłosił się nie wiadomo czemu. Może chciał zabłysnąć? Może chciał, żeby w domu rodzice cieszyli się, że pani wybrała ich syna do reprezentowania klasy? Nie ważne. Ważne, że Jasio przeżył szok.

Jak to? Nie on będzie najważniejszy? Nie on będzie w centrum uwagi? Bardzo go to dotknęło. Kiedy ktoś z klasy krzyknął, że Jasiowi pewnie jest przykro i to on chciał reprezentować klasę, Jasio odpowiedział jak najspokojniej potrafił, że wcale nie, że wcale na to nie liczył, że miło jest czasem odpocząć i dać się wykazać innym. Mówił opanowanym głosem, spokojnie, ale nic nie powstrzymało go przed powiedzeniem słowa „innym” z pogardą. Starał się opanować emocje. Nie chciał, żeby ktokolwiek się dowiedział co on tak naprawdę czuł…

Uznał wszystkich za pozbawione mózgu roboty. Stwierdził, że nie są wstanie myśleć tak jak on, że nie umieją analizować zdarzeń tak trafnie jak on. Może i nie pomylił się w stosunku do wszystkich, ale w klasie było kilka osób, w tym jego przyjaciół, którzy doskonale wiedzieli co się działo w jego głowie.

Ci, którzy nie utrzymywali z nim bliższych kontaktów potraktowali to jako nic nieznaczący incydent, ale jego przyjaciele próbowali dyskretnie wciągnąć go w dyskusję na ten temat. Jasio bardzo chętnie obsmarował Maćka. Mówił, że Maciek jest głupi – niech ma tą przyjemność chociaż raz w życiu.

Kiedy zdarzyło się kilka podobnych sytuacji, Jasio zamiast zachować się jak przystało na osobę inteligentną, uznał siebie za jeszcze lepszego i zaczął odnosić się do innych z wyższością. Myślał o sobie jak o wyroczni. Uważał, że jego poglądy są właściwymi, że on jest wstanie zrobić wszystko dobrze, bo wszystko co robi jest mądre i logiczne. Oczywiście zgodne z logiką, ale z logiką Jasia.

Po pewnym czasie od Jasia zaczęli się odwracać przyjaciele. Kiedy ktoś był wobec Jasia szczery i wtykał mu jego błędy, nawet w bardzo miły sposób, chłopiec obrażał się na niego. Gdy odchodził jeden przyjaciel, Jasiu znajdował oparcie w drugim, ale po pewnym czasie i ten znikał.

Nasz bohater żył długo i szczęśliwie nie utrzymując żadnej przyjaźni na dłużej. Nie znalazł winy w sobie. Widział ją w ludziach – twierdził, że to oni powinni się zmienić i dostosować do niego.

Jasiu stał się jebaną dziwką.


  1. Napisane 14 listopada 2009 10:39 przez Anja

    a Jasiu to kto ? ;>

  2. Napisane 15 listopada 2009 8:56 przez Put3r

    Dobre pytanie xD A ja się pytam gdzie tu szczęśliwe zakończenie ? I morał? Bo „jak masz dużo przyjaciuł to staniasz się jebaną dziwką” to dziwny morał.

  3. Napisane 15 listopada 2009 12:57 przez Wojciech Walczak

    Jasia powinien szukać w sobie każdy z nas. Szukać i niszczyć. Chodziło mi nie o to, że jeżeli masz dużo przyjaciół to stajesz się jebana dziwką, tylko o to, że jeżeli za bardzo wierzymy w prawdziwość swoich przemyśleń, uważamy się za lepszych i zawsze chcemy błyszczeć, to powoli wszyscy zaczną się od nas odwracać :P

  4. Napisane 15 listopada 2009 4:49 przez Piter

    A moim zdaniem to opowiadanie to zwykła, gorzka autobiografia ;)

  5. Napisane 15 listopada 2009 4:55 przez Wojciech Walczak

    Całe szczęście nie :D
    Ale byłeś całkiem blisko. Głównym bohaterem nie jestem, ale swój udział mam :P

  6. Napisane 15 listopada 2009 6:09 przez griwes

    Czytając przedostatni akapit myślałem sobie: „Jak on u licha chce to zakończyć krótkim akapitem?”.

    Przeczytałem i już wiedziałem :D

  7. Napisane 22 listopada 2009 9:54 przez dewholer

    Podsumowanie rox.

  8. Napisane 30 listopada 2009 8:41 przez Ada

    Mimo iż nie utożsamiasz się z głównym bohaterem to wg mnie trochę go przypominasz. :P

    btw, ponawiam pytanie, skoro Jaś to nie Ty, to kto kryje się pod tym ‘pseudonimem’? (;

  9. Napisane 30 listopada 2009 8:46 przez Wojciech Walczak

    Trochę :> Ale naprawdę w niewielkim stopniu. Jakoś ostatnio nie mieliśmy okazji pokonwersować :P A do tego mój wzrok psychopaty ^^

    wszyscy mają ciężką rozkmnię widzę :)

  10. Napisane 8 grudnia 2009 8:19 przez Nanorurka

    Tak się kończy sfera iluzji. Potem dochodzisz do wniosku że jesteś osłem, tak samo- jak wszyscy.

    W mojej, na twój temat iluzji -świetnie piszesz. Oczywiście to, co ja uważam, nie musi mieć nic wspólnego z prawdą. Dobrze mi się ciebie czyta.

    Ja też mam problemy ze stawianiem przecinków.
    :P


Skomentuj