Jacek Kaczmarski
Po ostatnim wpisie zawiało Kaczmarskim. Tytuł powinien przywodzić na myśl piosenkę Jacka Kaczmarskiego „Nasza klasa”, a nie – jak to w dzisiejszych czasach bywa – portal społeczności owy. Ale do rzeczy, w ostatni czwartek w ramach godziny wychowawczej prowadziłem z kolegą lekcję o Jacku Kaczmarskim.
Zaczęło się pod koniec wakacji, gdy jakimś cudem odkryliśmy, że obydwaj, nie dość, że słuchamy, to jeszcze niezmiernie cenimy i uwielbiamy Kaczmarskiego. Szybko zrodził się pomysł, aby zrobić o nim lekcję.
Zaczęło się od przeprowadzenia ankiety. Pokazywaliśmy ludziom zdjęcia i pytaliśmy się, czy kojarzą tego faceta. Potem pytaliśmy, czy znają jakąś jego piosenkę. Większość ankietowanych to nasi rówieśnicy, z których tylko 19% kojarzy Kaczmarskiego, a 7% potrafi wymienić chociaż jedną jego piosenkę. To, że tą piosenką są „Mury” chyba nikogo nie dziwi… Najlepiej w ankiecie wypadł dresowaty pan od fizyki. Pobił na głowę nauczycieli polskiego, personel techniczny i wszystkich uczniów. Mimo swojego młodego wieku potrafił wymienić dużo utworów i na koniec rzucił żart.
Lekcja przekładana z tygodnia na tydzień wreszcie się odbyła. Stanęliśmy przed naszą klasą i powiedzieliśmy krótko o Kaczmarskim. Naszym głównym celem było pokazanie, że nie był tylko bardem Solidarności. Chcieliśmy zaprezentować go z innej strony.
Większość kojarzy go z Solidarnością, upadkiem komunizmu i RWA. Nie mają pojęcia o takich piosenkach, jak „Potępienie rozkoszy”, „Metamorfozy sentymentalne”, „Pijany poeta” i o wielu innych.
Nasze intencje, choć dobre, pozostały intencjami. Gdy zobaczyłem te tępe twarze siedzące przede mną ręce mi opadły. Oczywiście było parę osób, które – mam nadzieję – rozumiały. Jeśli to czytacie, to chce Wam serdecznie podziękować. Na pewno wiecie o kogo mi chodzi :P
Mieliśmy do dyspozycji tylko dwie godziny lekcyjne, więc za dużo nie mogliśmy zrobić. Nie obeszło się bez „Murów”, „Obławy”, „Naszej klasy” i „Rejtana”. O ile z interpretacją trzech pierwszych utowrów nie było zbyt dużych problemów, to przy ostatnim klasa poległa. Dlaczego? Bo obraz Jana Matejki był w podręczniku historii w drugiej klasie, czyli rok temu, więc „się zapomniało”. Tak to jest – uczymy się tylko do klasówek. Wiem, że osoby, które mniej, bądź więcej wiedziały coś na ten temat siedziały cicho, bo odpowiadanie na tak proste pytania („Co wiecie o Rejtanie? Kto namalował ten obraz? Z jakim wydarzeniem łączycie Rejtana?”) byłoby dla nich uwłaczające.
Myślałem, że ktoś, kto uczęszcza do dobrego gimnazjum, ma bardzo dobre oceny, jest Polakiem wie cokolwiek o Jałcie. Niestety nie. Piosenka „Jałta” była dla większości równie zrozumiała, jak dla mnie hymn Gabonu w oryginalnej wersji językowej.
Pod koniec lekcji z głośników popłynęło „Źródło”. Po przesłuchaniu utworu ledwo wydusiłem z siebie parę słów na zakończenie – mówienie czegokolwiek więcej nie miało sensu, opadłem z sił. Twarze większości moich rówieśników wyrażały znudzenie i niezrozumienie. Na pewno część była nam wdzięczna, że poprowadziliśmy lekcje – dzięki temu ominął ich polski.
Cel nie został osiągnięty – ten, kto nie wiedział nic o Kaczmarskim, wie o nim tyle, że śpiewał. Ten, kto kojarzył Kaczmarskiego z Solidarnością i walką z komunizmem powiększył swoją wiedzę – szkoda tylko, że takie osoby można policzyć na palcach jednej ręki…

Stanowczo moja ulubiona piosenka to „Sen Katarzyny”.
A co do lekcji to się nie dziwie ze tak wypadła, bo pamiętam jak w gimnazjum miałem chyba z dwie lekcje o nim.
Fakt, przyznaję się szczerze, że nie znałam Jacka Kaczmarskiego, ale nie zaliczam się do tej grupy osób, która siedziała i dziękowała wam za stracony polski. Nie interesują mnie tematy związane z historią XX w, ale naprawdę miło było posłuchać jakiś piosenek, których tematem przewodnim nie byłaby miłość, strata ukochanej osoby, czy odpowiedz na pytanie: czy życie jest ciężkie. Większość wykonawców śpiewa o takich rzeczach w odróżnieniu od J. Kaczmarskiego.
[Wejdź na http://www.philosopher.bloog.pl jak będziesz miał czas]
Ale bzdury. Komentarz strasznie chaotyczny i pisany, jakby na siłę. Jeśli twierdzisz, że większość wykonawców śpiewa o tych rzeczach, to masz nieźle nasrane w głowie i posiadasz mikroskopijną wiedzę o muzyce.
A Twój blog jest tak żenujący, że szkoda gadać… Ludzie, jeśli nie weszliście jeszcze na to, to słuchajcie mojej rady: nie wchodźcie!
Poza tym – wypierdalaj i nie zaniżaj poziomu komentarzy tego bloga.
19% to i tak niezły wynik. Ja nie słucham Kaczmarskiego na co dzień, choć w miarę ogarniam część utworów.
Rozwalił mnie jednak komentarz tej „skarpetki” czy jak jej tam. Popieram świńskiego jeźdźca, że masz mikroskopijną wiedzę o muzyce. Umrzyj dziecko -_-
Btw. po to masz okienko „www”, aby wpisać swoją stronę, a nie zaśmiecasz komenta w którym i tak jest już nasrane.
Dla mnie zachowanie takich ludzi jest co najmniej szokujące. Otóż to, Kaczmarski jest wielką osobistością. Idąc za słowami Horacego, Jacek Kaczmarski spokojnie mógł sobie za życia powiedzieć „wybudowałem pomnik trwalszy niż ze spiżu”. Jego twórczość jest po prostu czymś pięknym.
Może już go nie ma, ale jego twórczość pozostanie na zawsze ;)
Pozdrawiam, dziękuje, że wspomniałeś o takiej ważnej osobistości ;) Czekałem na to ;)
Mam 21 albumów J.K. na kompie i uważam, że mało kto zna te co fajniejsze piosenki, jak na przykład „Do muzy suplikacja przy ostrzeniu pióra” czy „Konfesjonał”. U mnie jest podobna sytuacja: mało kto kojarzy Kaczmarskiego, a jak już skojarzy, to mówi „Mury”… i nikt nie wie, że to nie on napisał muzykę do tego ;) O piosenkach mógłbym wiele napisać, przymierzam się też do tego, aby własnoręcznie zinterpretować wszystkie jego czy śpiewane przez niego wiersze. Czy mi się uda – zobaczymy.
A i jeszcze, jeżeli ktoś nie zna: http://www.kaczmarski.art.pl (bez www nie wejdzie :/) – polecam wiersz „Ballada o zasranym pomniku”… a potem czytanie wszystkich po kolei, ale nie „przeczytam, pośmieję się, zapomnę o czymś takim” – zachęcam, naprawdę szczerze zachęcam do prób interpretacji wierszy, zwłaszcza że są informacje o wierszach, udzielane przez samego J.K. – często pomocne, wielu rzeczy się stamtąd dowiedziałem, choć czasem musiałem sięgać do wikipedii czy encyklopedii – na przykład kim był Sowizdrzał, dla którego epitafium także polecam – ostateczną wersję wiersza, ale też pierwotną. Ta wcześniejsza jest dużo bardziej wulgarna, ale… też ma to „coś”.
Mam nadzieję, że nie mieszałem za bardzo ;)
@Bartosz, bardzo trafnie dobrałeś cytat :) Kaczmarski będzie trwał w pamięci potomnych.
@Griwes, wiem, że Ty też siedzisz w temacie bo przeglądałem Twój profil na last.fm ^^
PS Może nasza brać programistyczno-designerska weźmie się za stworzenie strony o Kaczmarskim z prawdziwego zdarzenia? :P Tą co podał Griwes można uznać co najwyżej za przeciętną…
Dobry pomysł. Warto by skontaktować się z administratorem tamtego serwisu i zaoferować bezinteresowne stworzenie nowej wersji strony ;) Co ty na to?
Pewnie, że jestem na tak. Jak tylko znajdziemy czas, z którym bywa różnie ;)
Zgadamy się na gg, ew. wejdę jutro na irca i się coś wymyśli ;)