Robin Hood – Książę Skurwieli
Wszyscy zapewne znacie legendę o niejakim Robin Hoodzie – „Księciu Złodziei”. Tytułowy bohater okrada podróżnych przejeżdżających przez las Sherwood, a zrabowane pieniądze przekazuje biednym wieśniakom. Nie byłoby w niej nic wartego uwagi, gdyby nie fakt, że jego postępki uważane są za dobre! Dzieci od najmłodszych lat są uczone, że kradzież może być usprawiedliwiona.
Tak oczywiście nie jest. Zabieranie komuś pieniędzy jest oczywistym przestępstwem, które powinno być karane, dlatego szeryf z Nottingham czynił słusznie ścigając przestępcę. Sytuacja wieśniaków mogła faktycznie być nieciekawa, ale wynikało to z tego, że nie byli wolnymi ludźmi – musieli płacić wysokie podatki, które były przejadana przez ich panów.
Jak łatwo dopatrzeć się tu analogii do obecnej sytuacji – ludzie zarabiający więcej zmuszeni są płacić wyższe podatki, ponieważ Państwo nie ma na różne zasiłki dla biednych. Nie ma tak naprawdę na nic – autostrady, stadiony, kopalnie… Jesteśmy jawnie okradani i nikt z tym nic nie robi.
Również towarzysze Robina wydają się być łudząco podobni do niektórych prominentnych postaci naszych czasów. O miano Małego Johna mógłby spokojnie ubiegać się Kaczyński. Ciekawym faktem jest to, że ani legendarny Mały John, ani nasz szanowny Prezes – kurduplami nie są. Ach ta telewizja… Na naprutego winem braciszka Tucka nadawałby się jak nic ks. Kazimierz Sowa, który bronił Nergala, jako artysty – przecież mnich-banita z legendy również wzywał pomocy obcych bóstw. Hipsterskim Willem Szkarłatnym zostałby Zbigniew Ziobro, który też był w stanie przeciwstawić się decyzjom swego wodza. Will mógł nawet posunąć się do drastycznego kroku – opuszczenia drużyny. Zbychu już to zrobił.
A kto będzie dowódcą całej tej zgrai patałachów? Oczywiście Donald Jestem-zajebisty Tusk! Któż inny ma takie doświadczenie w rekrutowaniu armii (czy to urzędników, czy bandytów – mała różnica)? Kto inny dowodzi w sposób tak chaotyczny i pozbawiony sensu? Kto inny ma takie doświadczenie w robieniu innych – w tym system sądowniczy – w konia? No nikt!
Donek, wkładaj rajtuzy, głupkowatą czapkę i pożycz od swego kumpla – myśliwego Bronka – łuk! Jeśli boisz się chodzić w obcisłym wdzianku obok posła Biedronia, to zatrudnij straż przyboczną. Z pewnością będą Ci całowali dupcię z dotychczasową gorliwością, a i szczęśliwsi będą, bo od czasów podstawówki nie bawili się w przebierańców. No dobra, z wyjątkiem senatora Piesiewicza, który wciągał amfę, przepraszam – sproszkowane leki (taa :D ) – przebrany w damskie ciuchy.
Kończąc – Robin powinien zawisnąć na gałęzi za swoje zbrodnie. Jako, że wszystkie sytuacje i bohaterów starałem się przedstawić tworząc analogie do naszych czasów – los Donalda przepowiedzcie sami.





„który nie cierpi wszystkich ludzi” pasuje idealnie :P
Wiem ;)
W sumie chodziło mi bardziej o to, że bardziej idealnie niż kiedykolwiek mi się to udało zauważyć :D